splash Autor: Megan Gedris Opiekunowie: Ynez
tłumaczenie grafika
zrobił --- ---
zatwierdził Ynez Ynez
strip
Stan: Skończony Ostatnia zmiana: 0:28 19 listopada 2011

Komentarze paska

Ynez

avatar
Points: 9295
Ostatnia strona antraktu, słowo honoru.

Poniższa historia jest prawdziwa.

http://www.joemonster.org/p/684253/dream1
http://www.joemonster.org/p/684265/dream2
http://www.joemonster.org/p/684255/dream3

Co jest zabawne, to to że później narysowałam komiks o tym. Przykro mi, ludzie ze snu. To było po prostu zbyt dobre żeby tego nie narysować.

Ynez

avatar
Points: 9295
Historia jak powstało YU+ME...

Pięć lat temu byłam w pierwszej klasie szkoły średniej. Miałam 16 lat i dopiero zaczynałam przyznawać się przed samą sobą że podobają mi się dziewczyny. Dość przerażający okres.

Przedtem od jakichs sześciu miesięcy rysowałam gejowskie komiksy o chłopakach. Taki mój sposób na radzenie sobie z moimi uczuciami, bez przyznawania że to moje uczucia. Narysowałam parę postaci do nowego, ale fabuła była naprawdę miałka. Bazgrałam do późna w nocy. Potem poszłam do łóżka [pilnowałam domu pod nieobecność ciotki i wujka, więc miałam do dyspozycji wspaniałe wielkie wygodne łoże małżeńskie, bez żadnego przeszkadzającego mi rodzeństwa!]

Tej nocy miałam sen.

Śniła mi się jasnowłosa dziewczyna o imieniu Lia.

Kochałam ją.

Ten sen zdawał się trwać w nieskończoność. Z upływem lat większość szczegółów uległa zatarciu, ale cały czas była tam ona, i była moja. Kiedy ją całowałam, czułam się cudownie i absolutnie naturalnie. Nie chciałam jej nigdy opuścić.

Ale oczywiście, kiedyś musiałam się obudzić. Pamiętam jak byłam w jej ramionach, potem zostałam z nich wyrwana, jak powoli wracała mi świadomość i czucie w ciele [kiedy śpię, często jestem sparaliżowana]. A później leżałam w świetle poranka, ze łzami w oczach.

Większość dnia spędziłam w łóżku, próbując zasnąć z powrotem, żeby wrócić do mojej Lii. Ale jej nie było.

No więc w końcu wstałam. Musiałam coś zjeść, i iść się wysikać, jakby nigdy nic. A kiedy już to zrobiłam, usiadłam przy kuchennym stole wujostwa. Moje akcesoria /rzeczy do rysowania nadal leżały na wierzchu. Wybrałam jeden z ołówków i narysowałam to:

http://www.joemonster.org/p/684256/First_Sketch_by_yume_art

Wiedziałam że chcę narysować historię o zakochaniu się w dziewczynie ze snu, i jak to strasznie boli - przebudzić się. Pierwszy scenariusz tego komiksu był rozpisany na około 100 stron, ale podarłam go. Wiedziałam że nikogo te postaci nie będą obchodzić tak bardzo jak ja bym tego chciała, jeśli przeczyta 100-stronicową historię. Nikt nie odczuje tak głęboko poczucia straty po odkryciu że Lia była tylko snem. Chciałam żebyście przywiązali się do tych postaci.

Chciałam żebyście płakali po ich zniknięciu. Chciałam żeby inni wiedzieli jak ja się czułam, kiedy straciłam moją Lię.

Kilka razy podchodziłam do tej historii, zanim doszłam do tej wersji. Dużo początków i poprawek. Wersja ostateczna cały czas się rozrastała.

Początkowo chciałam oprzeć ją na Kopciuszku. Być może zwróciliście uwagę na złą macochę i "siostry", ciągłe sprzatanie łazienki [mój obowiązek w domu rodziców, którego nienawidziłam] czy "ojca chrzestnego-wróżka" który zabiera ją na bal. To miał byc temat w tle. Ale wtedy...

Postacie zaczęły tworzyć się same. Jamesa NIE było w planach. Sam się stworzył. Inne postaci ewoluowały z mało ważnych postaci drugoplanowych, do osób które przypominały ludzi których zna[ła]m w realnym życiu. Historia przez to bardzo się zmieniła i zrozumiałam że to musi być historia o mnie.

Jestem sama.
Zawsze jestem sama.
Taka jestem zmeczona byciem sama.
scenariusz i grafika autorstwa Megan Rose

To jest okładka pierwszej wersji YU+ME.

http://www.joemonster.org/p/684254/v1cover

Ynez

avatar
Points: 9295
Odpowiedzi na kilka pytań [pauza - antrakt]

Zanim przejdziecie do części II YU+ME - parę informacji które mogą wam conieco wyjaśnić. Nie musicie ich czytać żeby zrozumieć kolejną część, ale uzyskacie odpowiedzi na kilka często zadawanych pytań. Jeśli chcecie pominąć tę część, kliknijcie w "nowszy wątek".

Więc to wszystko było snem? Ale zmyła! Kim ty jesteś, M. Night Shaymalanem?
Nie. Jestem M. Rose Gedris, i u mnie ten zwrot występuje nie na końcu akcji, a w środku. Zaplanowałam to od samego początku, zanim w ogóle przyłożyłam ołówek do papieru. [Później opowiem jak wymysliłam YU+ME; to sporo wyjaśni.] Zamiast zakończyć komiks odkryciem że to wszystko było snem, zobaczymy co dzieje się po tym kiedy sen się skończył.

Czy teraz wszystko będzie w fotografiach? Jak to rozumieć?
Nie! Nie lubię foto-komiksów podobnie jak pytający, więc naprawdę nie chciałabym żeby cała reszta tak właśnie wyglądała. Poza tym pozowanie do tych wszystkich zdjęć jest wyczerpujące nerwowo i niewygodne. [Ale Megan, jesli tak bardzo nie znosisz pozowania do nich, czemu zdecydowałaś się zostać modelem do nich? Dojde do tego.] W następnej części będzie trochę fotografii, owszem. Ale będę używać także wielu innych technik. Rysunki, malarstwo, obrazy cyfrowe. Dużo różnych technik.Sami zobaczycie dlaczego. Ale chciałam w jasny sposób odróżnić tę część komiksu która toczy się w realnym świecie, i najlepszym sposobem było zastosowanie fotografii.

Było całe mnóstwo spekulacji na temat postaci Sadako.
Ponieważ nadałam jej imię które nosi przerażająca dziewczynka z filmu "The Ring" [o czym nie wiedziałam; widziałam tylko angielską wersję, w której ma na imię Samara], ludzie sądzą że ma to coś z tym wspólnego. Imię Sadako zaczerpnęłam z jednej z moich ulubionych książek z dzieciństwa, "Sadako i tysiąc papierowych żurawi", i z tamtą dziewczynka moja Sadako też nie ma nic wspólnego. Naprawdę, wymyśliłam ją jako Japonkę, potrzebowałam japońskiego imienia, więc wybrałam takie. Nie ma za nim żadnego ukrytego znaczenia. A czemu jest Japonką? A czemu nie?

A co oznacza kolor?
Aa, teorie koloru. Wiele osób spekulowało że, ponieważ Fiona zmieniała kolory na czarno-białe, opuszczając sen, że jej sen musiał zacząć się wtedy kiedy w komiksie pojawiły się kolory. No ale znowu, książeczki* są czarno-białe. No więc jeśli chodzi o kolor - nie mogłam wydać zeszytów w kolorze, bo wtedy druk kosztowałby mnie 35$, a was 40$ za sztukę. Więc są czarno-białe. Znaczenie koloru nie jest szczególnie istotne.

Jesli chodzi o wersję online, im dalej Fiona zagłębia się w sen, i im więcej spędza czasu z Lią, Jake'iem i Donem, przyjaciółmi których nie miała w prawdziwym życiu, wszystko staje się bardziej kolorowe. Kiedy wraca do prawdziwego życia, wszystko znowu traci kolory. Coś w stylu "Czarnoskiężnika z Krainy Oz", wiem. Tak naprawdę, to co chciałam pokazać, to to że Fiona jest taką marzycielką, że postrzega świat w kolorach tam gdzie w realnym życiu nikt ich nie widzi.

Retrospekcje i wspomnienia z jej wczesnego życia są czarno-białe [albo, w przypadku wspomnienia o próbie pocałowania Sary, w tonacji mono-liliowej]. Powód jest jak najbardziej oczywisty: to się naprawdę wydarzyło.

Osadzenie akcji w czasie:

Koniec września/początek października 2004: Fiona zapada w śpiączkę [jej powód będzie wyjaśniony w części 2]. Tu zaczyna się strona pierwsza komiksu.
Koniec października: Fiona poznaje Lię.
Początek listopada: Fiona poznaje Jake'a.
Grudzień: klasowa wycieczka do Chicago, Fiona całuje Lię. Zostają parą.
Luty: Potańcówka walentynkowa.
Koniec marca/początek kwietnia: studniówka i koniec części 1, zakończonej przebudzeniem się Fiony.

Około sześciu miesięcy, w sumie trochę więcej. Trudno żeby Sadako powiedziała "Sześć miesięcy, dwa tygodnie, cztery dni i trzynaście godzin temu zapadłaś w śpiączkę", bo to by brzmiało niezgrabnie. I przesadnie drobiazgowo.

Pozostaje nadal pytanie, czy w trakcie snu czas upływa tak samo jak w realnym życiu?

Ynez

avatar
Points: 9295

Dodaj komentarz :